Inżynier w ogródku

Podsumowanie roku z roślinami na balkonie i nie tylko.

Uwielbiam łączyć przyjemne z pożytecznym. Co to znaczy? Dla mnie to głównie tworzenie projektów, które wpływają nie tylko na mój rozwój, ale które oddziałują na to, co jest wokół mnie (i w sprzężeniu zwrotnym, ponownie na mnie). Przykładem może być projekt szklarni IOT – umiejętności technicznych używam tu do hodowli roślin. Lubię zjeść coś, co sam wyhodowałem, a także otaczać się zielenią. Wiem, że nie jestem w tym jedyny i ten wpis kieruję szczególnie do osób, które traktują uprawę roślin jako swoje hobby.

Dla mnie ogrodnictwo domowe i balkonowe (bo tylko na takie mogę sobie obecnie pozwolić) to, póki co, szereg eksperymentów i ciągłe zdobywanie wiedzy – jak w każdej innej dziedzinie. Widzę co roku poprawę i wzrost swoich umiejętności, więc podzielę się w tym wpisie swoimi projektami, pomysłami oraz obserwacjami z tego roku.

Większość moich działań kręciła się wokół szklarni, o której już wspomniałem wcześniej. Na początku był plan żeby normalnie hodować tam roślinki glebowo, były tam wyhodowane sadzonki do wysadzenia na balkonie.

Potem zainteresowałem się tematyką hydroponiki. To bardzo ciekawa i przyszłościowa technika, w której podłoże ma tylko utrzymywać roślinę mechanicznie, a wszystkie składniki, jakich potrzebuje roślina, są dostarczane płynami. Taka forma zainteresowała mnie bardziej, ponieważ jest – w mojej opinii – najbardziej podatna na kontrolowanie przez automatykę. Skorzystałem więc z materiałów zakupionych w Ikei.

Miałem nadzieję, że pójdzie łatwiej. Nie jest to jednak taka prosta sprawa, jak się wydaje. Rośliny także w tej technice są narażone na pleśń, więc trzeba dbać o sterylność oraz ruch powietrza w szklarni. Ilość światła w szklarni dla takich roślin też nie jest łatwa do ustalenia. Do tego nie posiadam jeszcze miernika PH, co jest bardzo ważne w takiej hodowli. Większość prób kończyła się grupą kilkucentymetrowych roślinek, z których tylko jedna lub dwie przeżywały. Na szczęście odsetek tych, które przeżywają, ciągle zwiększa się.

Teraz wrócę do upraw glebowych. Tutaj na początku roku przygotowałem projekt kompostownika. Szybko się napełnił i już po paru miesiącach zbierałem pierwsze efekty pracy dżdżownic. Polecam to wszystkim, bo naprawdę wszystko na tym rosło jak szalone.

(tak to jest zwykła rzodkiewka)

Wiedziałem, że jedną z najważniejszych spraw w mojej hodowli jest naświetlenie. Mój balkon jest wystawiony na południe, co daje prawie cały dzień w słońcu. To świetne miejsce do hodowli, ale są rośliny, które nie mogą mieć za dużo nasłonecznienia i sadzenie ich tam byłoby dla nich zabójstwem. Tak zabiłem biedną borówkę.

Kolejny rok sadziłem zioła: rozmaryn, tymianek, lawendę, szałwię. Ta ostatnia to świetny pomysł na hodowlę, bo świeża jest trudno dostępna w sklepach. Lawendę co roku suszę i korzystam z jej liści jako zapachu do szafy, a zebrane ziarenka sadzę na następny rok.

Jeśli chodzi o warzywa to polecam wszystkim rzodkiewki. Ja w tym roku miałem różnokolorowe, ładny efekt przy podaniu, a rzodkiewka jest naprawdę bardzo prosta w uprawie i szybko dojrzewa. Podobnie wyszła mi w tym roku marchewka kulka. Dzięki takim ciekawym odmianom warzywa te można sadzić w doniczkach.Niestety, nie sfotografowałem tego, co było pod ziemią – zjedzone, bo zniknęło bardzo szybko /:

Poważniejszą zabawą były pomidorki i ostra papryka. Wiosną zacząłem przygotowywać więcej sadzonek niż mogłyby przyjąć moje donice i słusznie – część nie wyrosła. Sadzonki przez temperaturę przesadzałem dość późno, około maja. Efekty były bardzo smaczne.Prawie całą donicę zajęły także truskawki, kupione z gotowego krzaczka. Potrafią obrodzić w doniczce dwa razy w roku, a pomiędzy okresami owocowania, trochę się rozmnożyć.


Na balkonie wylądowała także donica z ziemniakami. Przygotowana z tego co dostałem: dużej donicy i wiaderka po farbie, które mieściło się w tej donicy.

W wiaderku wyciąłem dziury, aby można było je wyciągać i badać, jak tam rosną ziemniaki.

Usypałem centymetr ziemi i wsadziłem tam wyrastające już ziemniaki, które miałem – pięć poprzekrawanych na pół. Przysypane ziemią szybko zaczęły się piąć do góry. Po tym, jak wyrastały na kilka centymetrów nad ziemię, zasypywałem prawie całe i tak kilka razy powtarzałem procedurę, aż do wypełnienia donicy. Rosły tak sobie do ponad pół metra z donicy, aż zostały uszkodzone przez gołębie /: Mimo przedwczesnych zbiorów i tak było co jeść.Po pierwszych zimnych nocach część donic trafiła do domu, zbudowałem im regał, który opisywałem już tu.


Pod koniec roku przygotowałem też trochę materiałów dla roślin w domu, tutaj mała zabawa w upcykling. Trochę kawałków drewna, które miałem i zwykłe puszki wystarczyły.

#diy #ogródek #zioła #mieszkanie #drewno #półka #puszki #ściana

A post shared by Inzynier Domu (@inzynier.domu) on

Na przyszły rok już łapię inspiracje z bardzo ciekawej książki:

A czy ktoś z czytających używa swoich umiejętności do upraszczania sobie zabawy z roślinami? Chętnie poczytam o Waszych pomysłach (:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *